piątek, 26 sierpnia 2016

pomiędzy.


jestem 
tu gdzie trawa żyje pomiędzy betonem.
gdzie metal otacza Cię całego.
gdzie trzy drzewa i szczypta cienia nazywana jest parkiem.
tutaj
brudne okna, rozmazane tramwajowe szumy.
słyszę szum.
rdza, kurz i zwiędnięte kwiaty.
tutaj
miejsce tylko dla twardych.
mało miękkości.
tylko parę, odrobinę
tylko beton i miękkie serca
róże pośród szarej masy.
drzew i leśnego dywanu tutaj brak.
brak ptaków, cichych miejsc, miękkich dotyków wiatru.
wyschnięte oczy od tęsknoty
za spokojnym snem
snem obmywającym oczy.
za poranną mgłą.
cały zwiędnięty siedzę i czekam.
zwiędnięty czekam.
tam
jestem kolorowy.
zielenie, kwiatokolory i białe brzozy.
tam
serce moje miękkie.
gdzie mech mój ukochany
gdzie serce swe kładę
a dusza unosi się w koronach drzew.
naturalna nagość.

w świecie betonu nie zostawiam nawet cienia.
trawa w słońcu nadal tam żółknie.
metal rdzewieje.

trzy drzewa a pomiędzy nimi ja.
w parku własnego umysłu.
bez serca, bez duszy
z betonem obserwuję twardych.

do miękkości moich tęsknię.
wierchy, kocham!  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz